środa, 2 marca 2016

ERIKA powrót do przeszłości .....

Cały ostatni tydzień z  marną pogodą, i z nic nie chceniem, niedziela mile zaskakuje, pomyślałam,  warto wykorzystać i poprawić sobie nastrój, decyzja giełda staroci. Warto było, nie żałuję, szukałam, wypatrywałam, aż w końcu udało się  maszyna do pisania ERIKA jest moja.



Prawie natychmiast po powrocie nastąpił test na papierze, jest sprawna delikatne poprawki, małe czyszczenie, konserwacja, odświeżenie i można oddać się chwili.
Maszyny do pisania oficjalnie odeszły już do historii. Ale odwieczne teorie głoszące, że technologia zrujnuje umiejętność pisania i czytania, na szczęście się nie sprawdzają . Gdy ostatnia brytyjska maszyna do pisania schodzi z taśmy montażowej, warto przypomnieć powszechne zdumienie, jakie towarzyszyło jej pierwszej protoplastce. Opatentowano ją - aż trudno uwierzyć - w 1714 roku. "Sztuczna maszyna lub metoda odciskania i zapisywania liter jedna po drugiej tak czysto i dokładnie, że nie sposób odróżnić ich od druku". Do powszechnego użytku maszyna do pisania weszła w latach 60. XIX stulecia. Wielu wyrażało wówczas obawy, że pojawienie się tego nowomodnego najeżonego metalowymi wypukłymi literkami ustrojstwa doprowadzi do stopniowego zaniku naszej umiejętności czytania i pisania. Z dokładnie takim samym niepokojem mieliśmy do czynienia w latach 80. reklama ubiegłego stulecia, gdy wysłużona maszyna zaczęła powoli ustępować miejsca edytorom tekstów i komputerom osobistym. Dziś miejsce myszki i klawiatury zajmuje pisanie głosem - jesteśmy na drodze do kolejnej rewolucji w pisaniu.