Prawie natychmiast po powrocie nastąpił test na papierze, jest sprawna delikatne poprawki, małe czyszczenie, konserwacja, odświeżenie i można oddać się chwili.
Maszyny do pisania oficjalnie odeszły już do historii. Ale
odwieczne teorie głoszące, że technologia zrujnuje umiejętność pisania i
czytania, na szczęście się nie sprawdzają .
Gdy ostatnia brytyjska maszyna do pisania schodzi z taśmy montażowej,
warto przypomnieć powszechne zdumienie, jakie towarzyszyło jej pierwszej
protoplastce. Opatentowano ją - aż trudno uwierzyć - w 1714 roku.
"Sztuczna maszyna lub metoda odciskania i zapisywania liter jedna po
drugiej tak czysto i dokładnie, że nie sposób odróżnić ich od druku".
Do powszechnego użytku maszyna do pisania weszła w latach 60. XIX
stulecia. Wielu wyrażało wówczas obawy, że pojawienie się tego
nowomodnego najeżonego metalowymi wypukłymi literkami ustrojstwa
doprowadzi do stopniowego zaniku naszej umiejętności czytania i pisania.
Z dokładnie takim samym niepokojem mieliśmy do czynienia w latach 80.
reklama
ubiegłego stulecia, gdy wysłużona maszyna zaczęła powoli ustępować
miejsca edytorom tekstów i komputerom osobistym. Dziś miejsce myszki i
klawiatury zajmuje pisanie głosem - jesteśmy na drodze do kolejnej
rewolucji w pisaniu.